Drugie spotkanie z wiceprezydentem Łucykiem
Drugie spotkanie z wiceprezydentem Łucykiem na Dąbrowie. Fot. Natalia Kłopotek-Główczewska

Mieszkańcy ulicy Anyżowej, nie martwcie się, nic wam nie zagraża!

Czy to uspakaja mieszkańców znacznej części gdyńskiej Dąbrowy?

O tym, że mieszkańcy zamkniętej ulicy Anyżowej nie mają o co się martwić, zapewnił wiceprezydent Marek Łucyk w odpowiedzi na interpelację radnego Gdyńskiego Dialogu Ireneusza Trojanowicza. Pytania dotyczyły tego, czy zostały przeprowadzone jakiekolwiek kontrole bezpieczeństwa (m.in. P-POŻ) przed zamknięciem ulicy Anyżowej. Wiceprezydent Łucyk znowu przerzucił wszystko na GDDKiA oraz zapewnił mieszkańców, że mogą spać spokojnie, bo…. inni też tak mają. Czy to uspakaja mieszkańców znacznej części gdyńskiej Dąbrowy? Nie sądzę.

Zamknięcie ulicy Anyżowej i negatywne skutki tej decyzji opisałam we wcześniejszym artykule:

autopromocja

Zamknięta ulica Anyżowa na Dąbrowie. Mieszkańcy biorą sprawy w swoje ręce.

GDDKiA winna zamknięcia ulicy Anyżowej i nic miastu do tego.

Na początku odpowiedzi na interpelację dowiadujemy się, że władze miasta są bezradne w przypadku działania „złego wilka”, jakim jest GDDKiA.

Odpowiadając na pytania, czy przed zamknięciem wlotu ul. Anyżowej przeprowadzono analizę bezpieczeństwa pożarowego osiedla zabudowy jednorodzinnej oraz czy dokonano analizy bezpieczeństwa użytkowania skrzyżowania ul. Nowowiczlińskiej z drogą ekspresową w przypadku pozostawienia otwartego wlotu ul. Anyżowej informuję, że wszelkie działania były skutkiem działań podjętych przez GDDKiA w związku z budową odcinka drogi ekspresowej S6 i pozostawały w gestii GDDKiA. Gmina Miasta Gdyni nie ma wiedzy, jakiego rodzaju analizy zostały przeprowadzone przez inwestora i projektanta budowy odcinka drogi ekspresowej S6. Gmina Miasta Gdyni została postawiona w tym przypadku w roli odbiorcy działań realizowanych w trybie specustawy drogowej

(pisownia oryginalna), odpowiedź wiceprezydenta Gdynia, Marka Łucyka na interpelację radnego.

Tak też Generalna Dyrekcja zrobiła sobie swój własny folwark z Gdyni, robią, co chcą i włodarze nic z tym nie mogą zrobić? Tak właśnie wynika z tej odpowiedzi. Być może jednak ja, jako polonistka, nie oponowałam w pełni umiejętności czytania ze zrozumieniem…

A to jeszcze nie koniec…

Zamknięta ulica Anyżowa. No i co z tego, skoro inni też tak mają…?

Wiceprezydent nie poprzestał na zrzuceniu winy na GDDKiA. Postanowił podjąć próbę uspakajania mieszkańców, zapewniając, że nie grozi im niebezpieczeństwo, bo, tutaj argument, są osiedla, które też mają jedną ulicę wjazdową ze światłami.

Oto cytat z interpelacji (pisownia oryginalna):

Jednocześnie uspokajam, że opisywana sytuacja nie odbiega od podobnych powszechnie występujących. Niemal bliźniaczym obszarem o niemal identycznej liczbie nieruchomo6ci i sposobie zagospodarowania jest obszar zabudowy części dzielnicy Chwarzno-Wiczlino, skupionej wokół ulic Okrężnej i Marzanny. Obszar ten wykazuje kilka adresów więcej niż na objętym zapytaniem fragmencie dzielnicy Dąbrowa, przy czym dodatkowo występuje ekran akustyczny oddzielający osiedle od ul. Chwarznieńskiej, część dróg jest jednokierunkowa, występują obiekty o funkcji usługowej i hotelowej, również znajduje się w otulinie terenów zalesionych, również znajduje się w sąsiedztwie Obwodnicy Trójmiasta i łącznicy z tą drogą, a to wszystko obsługiwane jest jednym wlotem wyposażonym w sygnalizację świetlną.

napisał wiceprezydent Gdyni,Marek Łucyk.

Owszem, wspomniane osiedle ma jeden wjazd, ale następnie długi łącznik, szeroką drogę, prowadzącą do kolejnych odnóg ulicy Okrężnej. W przypadku potrzeby dojechania straży pożarnej, istnieje więcej niż jedna możliwość dostania się do poszczególnych domostw. A dwie opcje to więcej niż mają mieszkańcy ulicy Anyżowej, do której dojazd prowadzi jedynie przez ulicę Koperkową i Jarzębinową.

Jeżdżę tędy codziennie małym samochodem i naprawdę momentami jest trudno przejechać. Np. na ulicy Koperkowej, na wysokości pierwszego progu zwalniającego, zazwyczaj parkują dwa samochody po obu stronach. Jedna „osobówka” zmieści się między nimi. Straż pożarna? Nie ma szans! Panie wiceprezydencie, nie uspakaja mnie pan!

Ponadto w przypadku podanego przykładu osiedla przy ulicy Okrężnej mamy do czynienia z:

  • dojazdem do osiedla drogą dwujezdniową (ul. Chwarznieńska),
  • okalającymi osiedle drogami leśnymi, które w razie potrzeby niewątpliwie mogą służyć za drogi pożarowe.

A jak to wygląda w przypadku ulicy Anyżowej?

Tutaj dojazd prowadzi tylko i wyłącznie przez ulicę Nowowiczlińską (jednojezdniowa w obu kierunkach od zjazdu z obwodnicy). Kto raz jechał Nowowiczlińską w godzinach szczytu, ten, jeśli ma możliwość, nie zrobi tego więcej. Tak więc straż pożarna w przypadku wybuchu np. pożaru na Anyżowej, będzie mogła kontrolować pożar przez obserwację z zakorkowanej Nowowiczlińskiej lub nie obserwować pożaru utknąwszy na ulicy Koperkowej. Zawsze to jakieś opcje…

A tak na serio, jako mieszkanka Anyżowej bardzo obawiam się o swoje i innych mieszkańców bezpieczeństwo, a cytowana tutaj odpowiedź na interpelację utwierdziła mnie w przekonaniu, że władze miasta zignorowały zupełnie tę, jakże istotną, kwestię przy planowaniu remontów i rozbudów.

Najbardziej w osłupienie wprawia jednak zakończenie odpowiedzi autorstwa wiceprezydenta Łucyka:

Wobec powyższego pragnę Pana i mieszkańców uspokoić, że sytuacja
nie odbiega od normy. Jakkolwiek mieszkańcy mogli odczuć zrozumiały dyskomfort spowodowany pracami budowlanymi i przekształceniami dokonanymi w układzie drogowym miasta skutkiem działań podjętych przez GDDKiA w związku z budową odcinka drogi ekspresowej S6, to nie trzeba obawiać się o komfort użytkowania nieruchomości i bezpieczeństwo.

„Nie trzeba obawiać się o komfort (…) i bezpieczeństwo.” Tak, panie wiceprezydencie, my mieszkańcy nie obawiamy się o komfort i bezpieczeństwo. My ich zwyczajnie chcemy zaznać. Co najwyżej obawiamy się o długotrwały brak komfortu i bezpieczeństwa, który trwa od 10 lutego 2023 r.

Drugie spotkanie z wiceprezydentem

O dziwo, o czym warto wspomnieć, podczas kolejnego spotkania z panem Łuckiem w sprawie ulicy Anyżowej (14 marca 2023 r.), okazało się, że miasto jest w stanie jednak coś ustalić z GDDKiA. Mianowicie, chodzi o częściowe otwarcie ulicy Anyżowej: wjazd na nią od strony centrum i wyjazd w prawo – zgodnie z petycją autorstwa Aldony Woźniarskiej.

Co to oznacza? A to, że jeśli otwarcie dojdzie do skutku (wiceprezydent zarzekał się, bijąc się w pierś, że w ciągu 4. do 6. tygodni to nastąpi), to służby ratunkowe będą miały możliwość dojazdu do mieszkańców w potrzebie. Po drugie, jadąc w stronę centrum i tak my, mieszkańcy Anyżowej i okolicznych ulic, musimy wybierać między jazdą przez Wiczlino, a jazdą przez centrum Dąbrowy. Do tego momentu mam nadzieję, że nie będziemy zmuszeni do wzywania jakichkolwiek służb ratunkowych.

Dla przypomnienia, podczas pierwszego spotkania z wiceprezydentem zarówno autorka petycji, jak i inni mieszkańcy zaznaczyli, że postulaty zawarte we wniosku to minimum, o jakie proszą, jeśli nie da się nic więcej uczynić w sprawie Anyżowej. Przypomnienia o tym nie chciał słuchać pan Łucyk na drugim spotkaniu. Zasłaniając się GDDKiA i rozkładając ręce sprawił, że wielu mieszkańców ze zrezygnowaniem przedwcześnie opuściło spotkanie, które wiceprezydent, jako gość, sam nieelegancko zakończył w trakcie zadawania pytań.

Jest jednak pewien plus tej całej sytuacji. Coś czuję, że mieszkania na Dąbrowie w najbliższym czasie będą tańsze.