Mobilne kawiarnie przy molo w Orłowie. Biznes w Gdyni.
fot. Bryza

W Gdyni wszystko musi mieć „błogosławieństwo góry”

Rozmowa z gdyńskim przedsiębiorcą z branży gastronomicznym o nierównym traktowaniu biznesu w Gdyni przez władze miasta.

Rozmowa z Krzysztofem, gdyńskim przedsiębiorcą z branży gastronomicznej o tym jak się prowadzi biznes w Gdyni.

Rozmawia Sławomir Januszewski z Bryzy

SJ: Krzysztofie, co skłoniło cię do tego aby udzielić mi wywiadu?

Przeczytałem wczorajszy (red. 4 maja 2021 r.) artykuł o bezprzetargowym wynajmie powierzchni za śmieszne pieniądze od miasta pod gastronomię przez cukiernię Mariola. Inne osoby prowadzące działalność gastronomiczną w Gdyni poczuły się jakby ktoś im dał w pysk.

SJ: Co masz na myśli ?

Okazuje się, że procedury przetargowe są do przeskoczenia dla wybranych. Są osoby, którym pewne rzeczy się należą, bo „wpisały się w krajobraz Gdyni”. Innym już niekoniecznie.

Zobacz także: Lodziarnia Mariola w centrum miejskiej afery?

SJ: Próbowałeś, jak rozumiem, przystępować do przetargów?

Oczywiście…

I to uczucie, gdy wchodzisz do UM i czujesz się niemile widziany – jak natręt.

Gdy w 2013 chciałem postawić w Gdyni mobilną kawiarnię, jedyne co słyszałem to, że się nie da, że „Gdynia to nie Londyn”. Dzięki pomocy ówczesnego radnego Zygmunta Zmudy Trzebiatowskiego (wtedy jeszcze w dobrych relacjach z prezydentem) udało się jednak przepchnąć temat. Ciekawe, że praktycznie zaraz po kolegium prezydenta, miałem telefon z Wydziału Gospodarki Nieruchomościami. Pokazało mi to, że wszelkie nowe pomysły muszą mieć w Gdyni „błogosławieństwo góry”

SJ: I jak ci dalej poszło ?

Z początku skromnie, ale pomysł wypalił i na kolejny okres rozpisano konkurs ofert. Mogliśmy stawać w wyznaczonych miejscach przez UM (Bulwar, Molo Południowe, molo w Orłowie, plaża przy klifie).

SJ: Jak oceniasz, czy to był dobry pomysł na biznes? Wychodziłeś na swoje?

Stawki obowiązywały zgodnie z metrażem i cennikiem od sprzedaży placowej około 3000 złotych za rok. Ale z roku na rok przybywało podmiotów i naśladowców. Przy molo w Orłowie, był i jest Bike Cafe z Poznania-franczyza i Szprycha (obecnie na terenie Muzeum MW). Przy molo stał też mniejszy skuterek pod logo Ajcafe.
Ponieważ dochodziło do tarć między kawiarniami, Urząd Miasta zdecydował się na formułę przetargu na okres 2017/2018.

Za miejsce przy molo zapłacili 100 tys. zł za rok

Pod koniec maja 2017 w UM w Gdyni odbył się przetarg na lokalizacje kawiarni mobilnych w przestrzeni miejskiej. Miejsce przy molo kosztowało – 37 tys. zł /rok.
Miejsca przy bulwarze w wyniku przetargu zdobyły franczyza z Poznania Bike Cafe i lokalny z Gdyni Ape Cafe w cenie około 10 tys. zł za miejsce.

W międzyczasie Gdynia zdecydowała się także udostępnić miejsce większym foodtruckom. I tu również po pierwszym roku działania na zasadach konkursu ofert i rotacji przystąpiono do przetargów na miejsca.

Przetargi te skutecznie wygrała i wygrywa regularnie, firma „U Lodziarzy” – za miejsce przy molo zapłacili za pierwszy rok 50 tys. zł, w kolejnym roku aż 100 tys. zł netto za 12 miesięcy – wiadomo jednak, że dla lodów sezon jest krótszy.

SJ: Te kwoty są szokujące!

Poczekaj, to nie koniec. W kolejnym przetargu, w maju 2018, ceny ostro poszły w górę.

Cenę wywindował właściciel pojazdu AjCafe, który za oba miejsca zapłacił łącznie 130 tys. zł brutto, a w 2019/2020 już 250 tys. złotych.

Poziom cen wyznaczony w przetargach zrobił się absurdalny, zwłaszcza w relacji do cen z przetargu na miejsce przy gdyńskiej fontannie.

Sposób na pozbycie się konkurencji przy molo w Orłowie

Jak patrzę z perspektywy czasu, to widzę, że te kwoty miały pomóc w pozbyciu się konkurencji.
Jesteś w stanie zrobić 250tys. obrotu rocznie? A gdzie koszty kawy, mleka i ludzi? Tu jest drugie dno. Właściciel Bike Cafe próbował walczyć o molo w Orłowie, ale wiedział, że są granice zdrowego rozsądku.

SJ: Co było według ciebie powodem takiej sytuacji ? Pazerność władz miasta ?

Z własnych źródeł dowiedziałem się, że to aby nie było dobrej kawy przy molo i sprawnego serwisu, to może być sprawka właściciela Tawerny Orłowskiej, która stara się w Orłowie zająć wszystkie miejsca. Oprócz Tawerny to Domek Żeromskiego, pizzeria w Plastyku – to ta sama osoba, plus oczywiście Browar Port Gdynia w najlepszym miejscu. Ludzie w Orłowie też mówią, że projekt postawienia kawiarni na terenie dawnych szatni przy molo też jest związany z Tawerną Orłowską. AjCafe zresztą korzystał z garaży przy Plastyku. W 2018 r. ceny przy bulwarze też poszły w górę – zdobyły je te same firmy – kosztowały jednak znacznie drożej – dzierżawy poszybowały do poziomu 50tys. zł głównie z powodu dopuszczenia lodów do przetargu.

SJ: Czy dzierżawcy podejmowali próby negocjacji z władzami miasta?

To, że przetargi powinny być inaczej przeprowadzone, widział wtedy nowy szef Wydziału Andrzej Ryński. Całkiem dobrze się z nim rozmawiało, ale teraz jest w ZDiZ – chyba był za bardzo samodzielny. Zarówno my, jak i klienci uważamy, że w jednym miejscu powinny być różne podmioty dla zdrowej konkurencji.

Były oczywiście spotkania w UM, ale niewiele wniosły. Urząd Miasta tylko podwyższył wadium, a ten układ zakonserwowała pandemia i dotychczasowym podmiotom przedłużano umowy bez przetargów.

W tym roku zmieniło się o tyle, że przy molo było tylko jedno postąpienie – wygrały lody na rowerku i Bike Cafe – ceny 10.500zł netto. AjCafe nie dopełnił wszystkich formalności i nie został do przetargu dopuszczony.
Ceny przy molo ponownie koło 50tys. zł /rok.

Ryński otrzymywał sugestie od dzierżawców, jak to dobrze i sprawiedliwie zrobić, ale kiedy widzisz niechęć oraz to, że żadne argumenty nie są brane pod uwagę to ci się odechciewa.

Najlepsze lokalizacje trafiły do podmiotu zarejestrowanego w domu byłego wiceprezydenta Gdyni

SJ: Przygnębiająco to wygląda.

Owszem, a warto też przypomnieć ubiegłoroczny wątek przetargów na ogródki za złotówkę, jako formy łagodzenia skutków lockdownu, gdzie wszystkie najlepsze lokalizacje trafiły do jednego nowego podmiotu zarejestrowanego w domu byłego wiceprezydenta Gdyni, Marka Stępy. To wszystko pokazuje jak się traktuje biznes w Gdyni.

SJ: A jak zapowiada się obecny sezon?

Aktualnie restauratorzy otrzymują idiotyczne wytyczne od ogrodnika miasta i plastyka miasta odnośnie ogródków, a z drugiej strony dopuszcza się takie rzeczy jak ta kawiarnia z dostawką szklaną na 10 Lutego, która pasuje do sąsiadującej z nią architektury jak pięść do nosa. Długo mógłbym opowiadać.

Krzysztof jest gdyńskim przedsiębiorcą, który działa w branży gastronomicznej. Jego nazwisko pozostaje do wiadomości redakcji oraz Bryzy. Krzysztof na razie chce pozostać anonimowy.


X